sobota, 23 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 1

 Louis jest już gotowy. Czeka na Zayna. Widzi swojego kumpla. Wsiadają obaj do samolotu. Lecą do Bogoty w Kolumbii.
Harry już dłuższy czas jest w LA, bo tam właśnie może się odstresować i odprężyć. Idzie w stronę lotniska Wsiada do samolotu. Przypomina sobie pierwszy lot, gdy trzymali się z Louisem i straszyli Zayna, który bał się lotu. W jego oku pojawia się łza, bo wie, że te czasy nie wrócą. 
Louis i Zayn dolatują na miejsce. Wszyscy już są. Oni przylecieli jako ostatni. Nikt jednak nie odczuwa już tej samej atmosfery. No cóż- są już dorośli. 
Harry siedzi  sam w pokoju hotelowym. Ktoś puka do jego drzwi, to Niall.
-Hej.- mówi blondyn
-Siema, co u ciebie słychać?
-A spoko. 
-A u chłopaków?
-Jeśli chodzi Ci o Louisa to siedzi razem z Zaynem i gadają
- Wiesz, że to mnie nie pociesza? Doskonale pamiętam co było kiedyś, gdy mogliśmy siedzieć razem w pokoju, śmiać się, całować, przytulać.
-Daj se spokój Harry
-Wyjdź Niall! Powiedziałem wyjdź!- Harry głośno krzyczy. Może go poniosł, a może nie. Ma to w dupie. Czy on tak wiele pragnie? Przecież każdy chce być szczęśliwy, a on jest szczęśliwy gdy obok niego jest Louis. Szkoda tylko, że takich momentów jest coraz mniej, szkoda, że już ich nie ma.
Louis gada z Zaynem. wyżala mu się, że nie lubi Eleanor, że chciałby być z Harrym. Zayn nigdy ich nie rozumiał. Jak można kochać skoro nie można z nim spędzać czasu, chociaż sam jest w związku jakby na odległość. Louis postanawia iść do Harrego. Dawno z nim już nie rozmawiał, dawno już z nim szczerze nie rozmawiał.Wychodzi z pokoju i idzie do Harrego.
- Hej- mówi niepewnym głosem
- Jeżeli chcesz mi powiedzieć jak cudownie Ci z Eleanor, to mów śmiało.
- Serio, ma mi być z nią cudownie? -mówi śmiejąc się
- No nie wiem
- Słuchaj, ja tu przychodzę by z tobą pogadać, a ty mi z takim czymś wyskakujesz? Pamiętaj, to twoja wina, że nie możemy zachowywać się choć troszkę jak para- Louis wychodzi trzaskając drzwiami.
Może i to nie wina Harrego, ale on tak sądzi. Chciał się dogadać z Management, ale on wypalili tylko większą dziurę w sercu. Od tego momentu nie moga razem prawie nic robić, jedynym miejscem gdzie mogą być sobą jest scena, ale przecież nie krzykną: LUDZIE JESTEŚMY RAZEM! 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~ 

Rozdział 1 gotowy. Jutro dodam 2. Mam nadzieję, że wam się 

podoba.

!!!CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!

1 komentarz: