czwartek, 28 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 3

Louisa budzi alarm w telefonie. Kolejny dzień, zero odpoczynku, powoli ma tego dość jak każdy z nich. Są prawie ciągle w trasie i tylko ostatnio mieli około pół roku przerwy. Niby fajnie być kimś sławnym, ale potem ma się już tego dość.
Harry budzi się przytulony do poduszki. Zawsze coś, skoro obok niego nie ma Louisa. Brakuje mu tego, lecz wie, że te czasy powrócą po zakończeniu umowy, chociaż może wtedy już nie będą razem, kto wie.
Louis postanawia jeszcze raz pogadać z Harrym. Hazza też ma na to ochotę, ale boi się reakcji Louisa. Lou w końcu postanawia pójść do Loczka. Puka do drzwi. Harry siedzi na łóżku. Nie obchodzi go kto zaraz wejdzie, on chce tylko jednego- obecności Louisa. 
-Siemka- mówi Tomo wchodząc do środka. - Harold nie możemy pogadać normalnie?
- No mów o czym
- O nas?
- No to gadaj
- Hazza czemu mnie lekceważysz?
- Wiesz, ja szybciej takie zachowanie zauważyłbym po tobie
- Nie rozumiesz mnie?
- To ty zazwyczaj mnie kurwa lekceważysz, Louisie pierdolona perfekcjo Tomlinsonie.
-  Kocham Cię, nie zapominaj o tym- mówi cicho, a Harry go całuje. Lou po chwili go odpycha.
- Dzięki Tomlinson za zabawę moimi uczuciami
- To kurwa nie ja! Kiedy to zrozumiesz, że to wszystko robi Modest
- A ty się kurwa na to wszystko zgadzasz Tomo!
- Mam jakiś inne wyjście?
- Powiem Ci tylko jedno. Tam są drzwi więc wypieprzaj stąd. 
Louis wychodzi. Teraz to on czuje się zraniony. Zaczyna rozumieć co czuje Harry każdego dnia. To bardzo boli, ale przecież to nie wina Louisa. Próbuje wbić sobie tą prawdę do głowy, ale on i tak uważa, że cierpienie Hazzy jest spowodowane tylko i wyłącznie przez niego.
Harry dalej siedzi na łóżku. W końcu zrobił to za czym najbardziej tęsknił. Co z tego, że Louis pewnie tego nie chciał. W dupie z tym, że Lou to teraz powie reszcie chłopaków,. On jest z siebie dumny, bo w końcu to zrobił. Pieprzyć Modest, pieprzyć ludzi. W końcu w tych 5 sekundach oni byli tylko dla siebie i nikt nie mógł ich rozdzielić. 
Louis idzie do Zayna. Mówi o tym co miało miejsce 10 minut temu. Obaj się śmieją. Lou udaje, że to nie miało dla niego większego znaczenie, chociaż tak naprawdę, to znaczyło dla niego wiele. W tamtych chwilach serce biło mu jak oszalałe, a sekundy mijały jak lata, ale on i tak tego nie powie, bo wie, że zostanie wyśmiany. 


~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Przepraszam, że trójka jest dopiero dzisiaj. Jeżeli dobrze pójdzie to dodam dzisiaj również 4. 


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz